Police

W ubiegłym roku o tej porze Zakład osiągał 360 mln zysku, obecnie mamy ponad 350 mln zł strat. W ciągu zaledwie 12 mcy z dobrze funkcjonującej firmy staliśmy się bankrutem. W wyniku żle zawartych opcji i skandalicznych zakupów surowców fosforonośnych. Za tę sytuację są odpowiedzialni konkretni ludzie: Ryszard Siwiec - Prezes Zarządu, Sławomir Winiarski - Wiceprezes, Arkadiusz Pawlak - Wiceprezes, Zbigniew Miklewicz - w tamtym Zarządzie Główny Księgowy, obecnie Prezes Zarządu, Bogusław Kokotowski - Główny specjalista ds. zakupów, obecnie Wiceprezes.(Biuletyn informacyjny MOZ NSZZ„Solidarność” Z.Ch. „POLICE” SA)...

Police nad przepaścią

 Zakłady Chemiczne Police, jedna z ikon polskiego przemysłu chemicznego, przeżywa ciężkie chwile. Firmę gubią wysokie koszty i mało zdywersyfikowana produkcja. We wtorek pojawiło się jednak światełko w tunelu. A nawet dwa. 
 
Nie jest tak, że cała polska chemia balansuje nad przepaścią. Sytuacja Polic w zestawieniu na przykład z również notowanymi na giełdzie Zakładami Azotowymi w Tarnowie-Mościcach to niebo i ziemia. Tarnowską spółkę też boleśnie dotknął kryzys. Przychody w trzecim kwartale tego roku spadły o blisko 30 proc. w stosunku do osiągniętych w analogicznym okresie ubiegłego roku i również zamiast zysku mamy stratę -28 mln zł. Ale są to zupełnie inne kwoty i relacje niż te, z którymi borykają się Police. Potwierdza to rating Altmana. Tarnowska spółka ma wysoką ocenę AAA i wiele wskazuje na to, że najgorsze chwile związane z aktualnym kryzysem ma już raczej za sobą.


Łatwo wskazać powody, dla których Police radzą sobie zdecydowanie gorzej od innych polskich spółek chemicznych. Police to przede wszystkim producent nawozów sztucznych. W mniejszym stopniu niż np. spółka z Tarnowa czerpią dochody z innych segmentów produkcji, np. produkcji tworzyw sztucznych lub komponentów do ich syntezy. A na światowym rynku nawozów sztucznych mamy załamanie. Ceny gwałtownie spadły. Do tego produkcja nawozów wymaga przede wszystkim gazu ziemnego - w ciągach technologicznych zakładów chemicznych dostarcza nie tylko niezbędnej energii ale jest również istotnym elementem całego procesu syntezy. A gaz drożeje. W efekcie Police produkują coraz drożej, coraz tańszy na rynku produkt. I niestety, nie są w stanie szybko zmienić swojej produkcji.

Sytuacja Polic jeszcze wczoraj była rozpaczliwa. Spółka między innymi zalegała ponad 130 mln zł opłat za gaz dostarczony jej przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo SA (PGNiG). 18 listopada PGNiG rozwiązało umowę na dostawy gazu z Policami z 30-dniowym terminem wypowiedzenia. Upadek wydawał się bliski.

Jednak we wtorek nad Policami zaświeciło słońce. Najpierw rano Zakłady Chemiczne złożyły wniosek o 150 mln zł pomocy na ratowanie spółki do Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). Ponoć takie rozwiązanie zasugerowała sama ARP. Firma liczy, że pierwsza transza pomocy w wysokości 30 mln zł zostanie jej wypłacona 17 grudnia, a kolejne w styczniu i lutym. ARP tego nie potwierdza, informuje tylko, że na pomoc dla Polic musi zgodzić się Unia Europejska. Powinno się udać - z puntu widzenia Brukseli nie jest to znacząca kwota. Kilka godzin później z Polic nadszedł kolejny komunikat. Zakłady Chemiczne Police porozumiały się z PGNiG w sprawie wartych około 134 milionów złotych zaległych płatności za gaz. Umowa wejdzie w życie, jeśli Police i PGNiG do 18 grudnia podpiszą nową roczną umowę w sprawie dostaw 310 milionów metrów sześciennych gazu. Police mają również spłacić zadłużenie wobec PGNiG do 30 czerwca 2010 roku. Dodatkowo do 31 stycznia 2010 roku PGNiG ma zobaczyć zatwierdzony program restrukturyzacji ZCh Police.

To wszystko nie gwarantuje jeszcze przetrwania. Do sukcesu daleka droga. Ale spółka dostała dużą szansę i w ciągu najbliższych kilku miesięcy zobaczymy, jak z niej skorzysta. Jedno jest pewne. Rynek na dwa powyższe newsy zareagował entuzjastycznie. Kurs spółki wzrósł o ponad 13 proc. Duża biała świeca na wykresie wygląda wyśmienicie - patrz poniżej - tym bardziej, że powstała na rekordowych obrotach. Największych od blisko pół roku.

Czy ruch do góry będzie kontynuowany? Trudno powiedzieć. Wygrana z krótkoterminowym, gwałtownym trendem spadkowym (zielona linia) niewiele znaczy. Dużo istotniejsze będzie przebicie istotnego oporu na poziomie 5,50 zł. To między innymi granica istotnej luki cenowej z początku drugiej połowy listopada i wierzchołek ważnej świecy z 15 maja. Wydaje się, że jeżeli opór pęknie, droga do dalszych wzrostów będzie otwarta. Choć na cuda też trudno liczyć - szybkie przełamanie trendu zapoczątkowanego w połowie czerwca (niebieska linia) wydaje się na razie myśleniem przesadnie optymistycznym. W każdym razie Police od dna już się odbiły. www.gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,96284,7345944,StockWatch__Police_nad_przepascia.html

 


Oświadczenie w sprawie populistycznych stwierdzeń dotyczących Z.Ch. "POLICE SA wypowiadanych przez posła Nitrasa

Trzeba być wyjątkowym ignorantem, aby tak jak poseł Nitras twierdzić, iż za obecną sytuację Z.Ch. "POLICE" SA winne są związki. Twierdzenie takie jest wielką hipokryzją w ustach człowieka, który jest współwinny obecnej sytuacji "POLIC".
W mojej ocenie te desperackie piski tego człowieka mają na celu zatuszowanie afer o których głośno w Policach a są związane z otoczeniem Posła Nitrasa:
. Jego bliski przyjaciel Minister Skarbu Państwa Aleksander Grad i jego rodzina są winni Z.Ch. "POLICE" SA prawie 16 mln zł (Spółki POLIMEX, DAR i POLIDAR) i to od wielu lat.
. Od trzech lat zarząd "POLIC" jest szczególnie nadzorowany przez tego człowieka - Pawlak, Winiarski, Siwiec należeli do grona jego niewolników, którzy zawarli tak niekorzystne kontrakty na surowce fosforonośne w 2008 r. oraz przyjęli do pracy w Z.Ch. "POLICE" SA ponad 300 pretorianów PO.
. To jego bliski "przyjaciel" Pawlak będąc Wiceprezesem Z.Ch. "POLICE" SA podpisał umowę z firmą BCG na opracowanie strategii dla Zakładów za bez mała 1,5 mln zł. Strategia ta nigdy nie ujrzała światła dziennego, została utajniona by być kolejnym "pułkownikiem" w Zakładzie. Pieniążki natomiast, jak niesie zakładowa plotka poszły na kampanię wyborczą Nitrasa do Europarlamentu.
Bulwersującą wypowiedzią Pana Nitrasa jest twierdzenie, że związki zawodowe blokują jakąś restrukturyzację. A kilka tygodni wcześniej twierdził, że produkujemy jeden rodzaj nawozów. Tego typu wypowiedzi świadczą, iż do jego małej główki nie dociera żadna wiedza. Pragnę przypomnieć, iż Zakłady dwukrotnie przechodziły duże restrukturyzację w wyniku których z 4,5 tys pracowników w Zakładach pracuje obecnie raptem 3 tysiące, ilu jeszcze trzeba zwolnić ludzi, abyś się Pan, Panie pośle Nitras napasł.
Innych wystąpień Pana europosła nie będę komentował, dodam tylko że Z.Ch. "POLICE" SA produkują kilkadziesiąt gatunków nawozów i chemikaliów. Osobiście dodam jeszcze, że brzydzę się takimi posłami i nie mogę zrozumieć jak tacy ludzie dochodzą tak wysoko.

Krzysztof Zieliński
Przewodniczący MOZ NSZZ "Solidarność" Z.Ch. "POLICE" SA www.police.solidarnosc.pl

Wstydźcie się !

 Zarząd poprzez młodego dyrektora handlowego
prowadził w 2008 i 2009 roku tak destrukcyjną politykę cenową i sprzedażową, że szybko doprowadził do wyparcia „POLIC”z krajowego rynku nawozów przez innych producentów oraz utraty zaufania i wiarygodności w oczach dilerów współpracujących z Zakładami od wielu lat.Zamiast w porę naprawiać ten segment firmy, recepty na kryzys szuka się w ogłoszeniu Programu Dobrowolnych Odejść, licząc na to, że bezboleśnie przytnie się w ten sposób rozbuchane zatrudnienie. Takiej redukcji domagają się banki mające spółce udzielić kredytu. Jest to jednak po prostu powielenie PDO z roku 2003, w którym został zawarty zapis o nie odtwarzaniu stanowisk. Tymczasem z PDO w 2003 roku skorzystały 302 osoby, a w ich miejsce w latach 2007 – 2008 do firmy przyjęto około 650 osób!Do tego wszystkiego trzeba jeszcze dodać głośną sprawę automatycznego nie przedłużania umów osobom pracującym na czas określony. A dotyczy to często młodych ludzi, w których wcześniej inwestowano wysyłając na kursy i szkolenia. Czy takie praktyki mają być receptą na kryzys i sposobem na zachowanie ciągłości personelu firmy? Czy nie jest to przypadkiem zjadanie własnego ogona? Czy nie jest możliwa bardziej sprawiedliwa weryfikacja przydatności dla spółki poszczególnych pracowników? cytat:pispolice.pl
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Co się w tej chwili dzieje w zakładach chemicznych to już szczyt szczytów!!!


Miklewicz zatrudnia nowe osoby z POLECENIA - 1 w handlowym - tu było ogłoszenie ze szukają.
2 w biurze zarządu. Ten drugi jest od kilku dni. Nazywa się Sebastian Roszkowski i jest dziennikarzem radia szczecin i tvp szczecin.
Pan dziennikarz Sebastian przychodzi do pracy na całe 4 godziny po wypełnieniu obowiązków "doradcy" wraca do radia szczecin na audycje.
Podobno ma dawać audycje w radio węźle, jak by ktoś tego słuchał.
Widocznie radiowiec był bardzo, ale to bardzo potrzebny, że MILKEWICZ musiał go ściągać aż z radia. Ciekawe ile będzie dostawał pieniędzy!!! z POLECENIA JEST więc pewnie nie mało!!!! A pracownicy WYPAD ZA BRAME. NIE MACIE UKŁADÓW to was nie ma!!!!
Taka jest polityka zakładowa. I taki jest miklewicz i jego świta.
Z nieoficjalnych źródeł podobno liczy na stołek kierowniczy w biurze zarządu.
Jaki stołek? To się okarze!!!
PANIE PREZESIE czy coś się PANU nie pomyliło? Ludzie z produkcji tracą pracę rodziny płączą bo boją sie o finanse, a tu przychodzi NOWY z zewnątrz za kosmiczne pieniądze.
SPRAWA JEST ŚWIERZA.
PRACOWNICY ZROBICIE STRAJK BOJKOT BO TAK BYĆ NIE MOŻE.
źródło: wiadomość przysłana na kontakt
--------------------------------------------------------------------------------

 


 




Pomiń intro i wejdź na stronę